Detoks ciała i umysłu

Jak zwolnić, skoro musimy żyć coraz szybciej? Jak nadążyć, skoro ciągle idziemy za wolno? Tym razem zachęcamy do odstawienia filiżanek z kawą. Pora na detoks!

„Slow life” stał się nowym trendem, który złośliwi wrzucają do worka ulubionych aktywności hipsterów. Zostawmy jednak wszystkie negatywne skojarzenia i zastanówmy się przez chwilę – czy schodzenie do niższych obrotów to tylko MODA czy może MODEL stylu życia, którego powinniśmy się nauczyć?

Nasza przeszłość i przyszłość zapisane są w Exelu. Biegniemy! Przejeżdżamy na żółtym, jemy śniadanie w drodze do pracy, a to, co ma zdarzyć się jutro, chcemy dzisiaj – najlepiej kurierem, z montażem i dostawą w czterdzieści pięć minut. Potrzebujemy być na energetycznym haju, by przynajmniej zbliżyć się do wypełnienia założeń bezlitosnego mitu efektywności.

Nic więc dziwnego, że na świecie każdego dnia wypija się ponad 2 miliardy filiżanek kawy, a choroby układu sercowego są najczęstszymi przyczynami zgonów. Co więcej – na uciążliwe skutki stresu narzeka ponad połowa wszystkich pracujących. Wydaje się więc, że przywykliśmy do morderczego tempa, które nie daje możliwości, by o siebie zadbać – szybkie życie, szybkie jedzenie, szybkie wszystko. Obłęd!

Dlatego właśnie tym razem postanowiliśmy przedstawić wam trochę inną strategię – zapominamy o cudownej mocy kawy i osiąganiu szczytów możliwości. Zwalniamy! Oczyszczamy ciało i ducha.

⇒ Pozbywamy się toksyn!

Kiedy słyszymy słowo „toksyna” myślimy: „kłopoty”. Jak i skąd się biorą? Problem w dużej mierze ma swoje źródło w kuchni. Jedzenie mocno przetworzone, potrawy smażone i grillowane – to właśnie one wpływają na zanieczyszczenie organizmu.

Toksyny są również efektem niewłaściwie skomponowanej diety, która w konsekwencji nie zaopatruje nas w wystarczającą ilość antyoksydantów. Jest jeszcze jedna zła wiadomość, zwłaszcza dla tych, którzy wspomagają się dużą ilością kawy oraz napojami energetycznymi. „Pobudzacze” zwiększają potrzebę detoksykacji!

Dlaczego pozbywanie się zanieczyszczeń z naszego organizmu jest ważne? Zapytaliśmy o to dietetyka – Radosława Bernata.

Detoks jest ważny z paru istotnych względów. Po pierwsze, aby pozbywać się z organizmu wszelkich niekorzystnych dla nas substancji i produktów przemiany materii w tym m. in. wolnych rodników i złogów pokarmowych zalegających w jelitach.

Po drugie – dzięki oczyszczaniu możemy w znacznym stopniu minimalizować wszelakie choroby, np. nowotwory (szczególnie układu pokarmowego), korzystnie wpłyniemy na swoją cerę, pracę organów wewnętrznych oraz trawienie.

Po trzecie –będziemy bardziej witalni i mniej ospali.

Jeżeli nadal nie jesteście przekonani, powinniście wiedzieć, że mężczyźni narażeni są na specyficzne objawy zanieczyszczenia organizmu – obniżone libido, problemy z płodnością, większe ryzyko zawału serca oraz nowotworów, głównie jelita grubego i prostaty.

Jak w takim razie pilnować „porządku” we własnym ciele? To nic skomplikowanego. Powinniśmy zadbać o to, by na naszych talerzach, często i w dużych ilościach, pojawiały się świeże warzywa i owoce oraz naturalny nabiał. Ponadto warto wprowadzić do diety dobrej jakości kiszonki oraz produkty bogatoresztkowe, które zawierają duże ilości błonnika.

Jeżeli chodzi o napoje, ważne jest picie dużej ilości wody i naparów bez cukru (herbata i kakao mają dużo antyoksydantów) oraz w umiarze czerwonego wina. Dodatkowo warto zadbać o dużą porcję ruchu – najlepiej na „świeżym” powietrzu.

Nie jesteśmy w stanie zablokować wchłaniania się toksyn do naszego organizmu. Jednak regularna detoksykacja zmniejszy jego ekspozycję na toksyny, pozwoli szybciej się ich pozbywać, a tym samym znacznie ograniczy szkody, które szkodliwe substancje wyrządzają w organizmie.

⇒ Pozbywamy się stopera!

Wiecie już, jak oczyścić ciało. Pora na detoks dla umysłu! Na początku pozbądźmy się złudzeń – nie ma cudownego i prostego sposobu na to, by doba miała więcej godzin, a obowiązki były mniej czasochłonne i bardziej przyjemne. Wiara w możliwość zmiany rutyny życia w dzień może jedynie przynieść frustrację i jeszcze gorsze samopoczucie, a tego przecież nie chcemy!

„Slow life” to nie pojedyncza czynność, a cały zestaw działań, które układają się w tryb życia. Ważne jest celebrowanie codziennych, niewielkich czynności. Nastawcie budziki o piętnaście minut wcześniej (tak, prawdopodobnie pięć minut z tego dodatkowego czasu spędzicie jeszcze w krainie snów). Zostanie wam długie sześćset sekund, którymi (zabrzmi to komicznie!) możecie dowolnie zarządzać.

Zanim wstaniecie z łóżka, poprzeciągajcie się. Poczujcie smak porannej kawy lub herbaty. Wyjdźcie na balkon wziąć kilka głębokich oddechów. Będziecie zaskoczeni, w jak dużym stopniu te drobne czynności zniwelują odczuwany stres.

Nie pijcie hektolitrów kaw – prawdopodobnie nie działa już tak, jakbyście tego chcieli. Może zamiast napojów energetycznych warto wybrać zieloną herbatę? Zaryzykujcie, a po pewnym czasie okaże się, że można żyć bez pięciu filiżanek kawy, wypitych w ciągu ośmiu godzin pracy.

Życie zawodowe polega na mierzalności – czasu pracy, efektów pracy, liczby obdzwonionych kontaktów, liczby odbytych spotkań, tysięcy do osiągnięcia progu sprzedażowego, stert maili, na które musicie zdążyć odpisać. Nie zmienicie tego. Możecie za to nie spoglądać na zegarek po pracy.

W przenośni i dosłownie – w końcu powiedzenie „szczęśliwi czasu nie liczą” nie wzięło się znikąd. Nawet jeżeli wypadną wam nieoczekiwane nadgodziny, po wyjściu z pracy ograniczcie spoglądanie na telefon i sprawdzanie skrzynki mailowej do zupełnego minimum.

Pamiętajcie, nie chodzi o to, by nagle wszystko rzucić i zostać mnichem buddyjskim. Wystarczy odrobinę zwolnić i zadbać o swój organizm, a największe codzienne uciążliwości staną się mniej odczuwalne.

Zdobądźcie się na odwagę, by spróbować i zafundujcie sobie detoks ciała i umysłu! Sukcesywnie, małymi krokami zmieniajcie swoje przyzwyczajenia i, z pozoru nieistotne, elementy codzienności. Drugą połową sukcesu będzie konsekwencja w działaniu. Da się zrobić!